Bardzo szybko się czyta.. Jednak chyba jestem za stara na tego typu książki ;p Polecam nastoletnim czytelnikom.
Tą książke czytalam jeszcze w szkole średniej.. Przyznam, że pewne elemety fabuly byly dla mnie zaskakujace, ale niestety niewiele juz pamietam z tej ksiazki.
Czytając ten tom jakieś 3 lata temu, uważałam, że jest on słaby w porównaniu z resztą sagi.. Dzisiaj, będąc te 3 lata starsza, uważam, że moja opinia była niesprawiedliwa ;)
Świetna książka na te nadchodzące, jesienne wieczory :) Nic tak nie rozgrzewa jak wciągająca historia opowiedziana w tej pozycji.. Gdy czytałam ostatnie strony tej powieści, nie mogłam się oderwać i prawie spóźniłam się do pracy :) Zaraz zabieram się za drugi tom. Mam nadzieję, że kolejne tomy będą równie dobrze napisane, jak tom 1.
Czytając zakończenie książek pani Läckberg zawsze zastanawiam się, jakim cudem zawsze mnie zaskoczy?! Właśnie zakończyłam część 6, a jej książki niezmiennie wciągają mnie w swoją fabułę.. Moja skromna opinia o twórczości Camilli Läckberg jest taka, że to najlepsze szwedzkie kryminały, jakie czytałam w ostatnim czasie :)
Część I jest dobra, ale część II historii o Tully powala na kolana :) W tej części poznajemy zmagania dorosłej już kobiety z życiem, naznaczone demonami z przeszłości i wyborami z teraźniejszości.. To piękna historia o miłości, przebaczeniu, a przede wszystkim poświęceniu.. Siebie i innych w imię szczęścia. Szczęścia, które każdy z nas interpretuje na swój sposób.
Bardzo dziękuję wydawnictwu Esemelar za bezpłatny egzemplarz książki. "Insygnia Żądzy" są krótkim opowiadaniem erotycznym autorstwa Abigail Rachel Wilmslow, pisarki brytyjskiej. Bohaterką książki jest Marie Rose, zdolna pracownica międzynarodowego domu mody. Podczas pobytu na firmowym szkoleniu poznaje Rachel, która opowiada jej historię tajemniczego tatuażu na jej szyi, a która związana jest z osobą tajemniczego JT, kochanka doskonałego. Opowieść Rachel do tego stopnia porywa Marie Rose, że postanawia ona dowiedzieć się czegoś więcej o tym intrygującym mężczyźnie. Poszukiwania Marie w końcu przynoszą efekt i spotyka ona JT. Czy rzeczywistość będzie tak wspaniała jak historie, których wysłuchała Marie?? Czy JT i dla niej będzie kochankiem doskonałym? Można się dowiedzieć tego w prosty sposób. Sięgając po tę książkę. "Insygnia Żądzy" czyta się szybko, praktycznie ciągiem. Dzięki prostemu, nieskomplikowanemu językowi i upodobaniu autorki do stosowania dużej liczby przymiotników, nie trzeba się bardzo koncentrować, by śledzić losy bohaterki. Autorka zastosowała narrację pierwszoosobową, dzięki czemu mamy wrażenie, że razem z bohaterką przeżywamy wszystkie wydarzenia opisane w książce. Kilka słów o samej Marie Rose? Cóż, bohaterka nie skupia się całkowicie na sobie, mamy raczej możliwość poznania jej przez pryzmat spotkań z innymi ludźmi. Ta młoda kobieta bardzo lubi swoją pracę, chociaż sama nie potrafi wykorzystać zawodowej wiedzy w życiu codziennym (MR jest stylistką, ale o pomoc w doborze ubrań dla siebie prosi swoją przyjaciółkę, Helen). Bohaterka mieszka sama, próbuje znaleść mężczyznę, z którym mogłaby spędzić resztę życia, ale na jej drodze wciąż stają nieodpowiedni mężczyźni. W głębi duszy jest wrażliwą romantyczką, kocha kwiaty, zna się na piłce nożnej i stawia na nowoczesność. Wydaje się, że te cechy mogą się wzajemnie wykluczać, ale autorce książki w jakiś sposób udało się je połączyć w całość. Nie wiem, czy zdecydowałabym się sięgnąć po tę książkę, gdyby nie to, że jest ona prezentem od wydawnictwa Esemelar. Mimo wszystko te kilka godzin, które nad nią spędziłam, nie są ostatecznie zmarnowane, ponieważ uważam, że takie opowiadania stanowią przyjemną odskocznię od stresującego życia codziennego. Jakieś minusy? Oczywiście, jak w każdej książce i tutaj zdarzają się niedociągnięcia. Chwilami nie podobało mi się słownictwo stosowane przez autorkę przy opisywaniu fantazji seksualnych bohaterki. Nie będę cytowała, ponieważ nie jestem zwolenniczką pewnych wyrażeń, ale tłumacze (tłumacz?) mogli się trochę bardziej postarać ;). Nie podobają mi się również chwilowe braki rozsądku w rozumowaniu Marie Rose. Dlaczego bohaterka, która kreowana jest na młodą, niezależną i odnoszącą sukcesy w pracy kobietę, tak ślepo wyrusza w podróż z Walii do Chorwacji, by spędzić czas z mężczyzną, którego tak naprawdę ledwo co spotkała? Jeśli jesteście miłośnikami gatunku, sięgnijcie po tę powieść, ponieważ może się wam spodobać. Jeśli jesteś czytelnikiem, który od czasu do czasu sięga po tego typu powieści, myślę, że możesz znaleźć w niej coś dla siebie. Myślę, że książka nie każdemu będzie się podobała, ale jak na debiut autorki oceniam ją na 4 z minusem. ;))
Rozumiem, dlaczego niektórzy krytycznie podchodzą do twórczości pani Ficner - Ogonowskiej.. Ja jednak opowiadam się za stroną osób zachwyconych książką. Po przeczytaniu kilku opinii spodziewałam się książki o miłości, przyjaźni, rodzinie i szczęściu. I taką książkę dostałam :) Bardzo podoba mi się to, że jest to polska twórczość i każde zdanie było napisane i przemyślane przez autorkę, a nie poddane obróbce tłumacza.. Wciągnęłam się niesamowici w opowieść o Hani, Mikołaju, Dominiku i Przemku.. I wcale nie uważam, żeby tej pozycji czegoś brakowało :) Zabieram się za tom 2 :)
Książki takie jak "Mniej niż nic" Elizabeth Kim pokazują nam, że w świecie, w którym przyszło nam żyć nie wszystko jest piękne i łatwe, że tak naprawdę często za fasadą uśmiechu i optymizmu gdzieś w środku drugiego człowieka może kryć się demon przeszłości, strach przed samotnością i czysty, fizyczny ból. Elizabeth dla ludzi ze swojej wioski była nieosobą, ponieważ miała w sobie część krwi amerykańskiej. Nieosoba nie zasługiwała na imię. Elizabeth nie wie, kiedy tak naprawdę przypadają jej urodziny ani ile dokładnie ma lat. To wszystko zostało jej nadane dopiero przy adopcji, ponieważ jej matka popełniła grzech cudzołóstwa z amerykańskim żołnierzem. Pani Kim opisuje swoje życie z adopcyjnymi rodzicami, fundamentalnymi chrześcijanami, którzy nie potrafili zaakceptować inności Elizabeth. Opisuje lata poniżeń, cierpienie, samotność, małżeństwo z D. oraz największą radość jej życia - córkę Leigh. Polecam książkę wszystkim, którzy są otwarci na taką tematykę, a także wszystkim, którzy interesują się problemami innych. Jest to dobra pozycja również dla osób zastanawiających się nad adopcją dziecka z innego kraju, ponieważ pozwoli im ona dostrzec problemy, z jakimi takie dziecko będzie się borykało - szok kulturowy, nowe otoczenie, często nieznajomość języka oraz dzieci w szkole, które są okrutne wobec inności.
Dobrze jest od czasu do czasu przeczytać książkę, która opowiada o złożonych relacjach międzyludzkich. Moim zdaniem książka jest niezła, naprawdę szybko się ją czyta.. Gdy już domyślałam się końcówki, musiałam na chwilę odłożyć książkę, żeby się uspokoić i po kilku chwilach wrócić do niej i ją skończyć. Gorąco polecam.
Wątek kryminalny, muszę przyznać, bardzo dobry. Jednak mimo dobrego pomysłu, nie udało się tego dobrze sprzedać na papierze.. Bohaterowie, owszem, nie byli przedstawieni najgorzej, poczułam szczególną sympatię do Tristana (opiekuna Camille) oraz może trochę do Briana, z powodu jego przejść w przeszłości. Sama Camille denerwowała mnie czasami swoim zachowaniem.. Uważam, że jest to książka na jeden wieczór, jeśli już ktoś się zamierza do niej zabrać.. Niestety, dla mnie trwało to trochę dłużej, gdyż momentami aż zgrzytałam zębami ze złości na nieporadność wyżej wymienionej Camille.
Chciałam przeczytać tą książkę z ciekawości, jakie są świadectwa ludzi, którzy zrezygnowali z kapłaństwa. Niestety, wartość tej książki jest marna. Krótkie wywiady, które nie posiadają wiele treści. Nie polecam, chyba, że ktoś potrzebuje książki, która skutecznie go uśpi..